#recenzja | „Woła mnie ciemność” Agata Suchocka

W jednej chwili miał wszystko – dobrze prosperującą rodzinną plantację, planował wyjechać tylko na jakiś czas, by zdobyć wykształcenie i trochę praktyki. Tymczasem wojna odebrała mu wszystko, sprawila, że zamieszkał w Londynie u ciotki, cierpiącej na demencję starczą bez grosza przy duszy. I właśnie wtedy Armagnac Jardineux spotkał na swoje drodze młodego chłopaka, skrzypka o imieniu Lothar oraz jego mecenasa – lorda Huntingtona. Armagnac z dnia na dzień przeniósł się z ciasnej klitki na salony, stał się wirtuozem fortepianu, wygrywał koncerty dla najznamienitszych person Londynu i zamienił się w sodomitę. Stracił panowanie nad swoim życiem.

„Wola mnie ciemność” potrafi zgorszyć. Okładka ostrzega o nieprzyzwoitej treści i należy ostrzeżenia te traktować poważnie. Autorka dość dosadnie przedstawia skłonności homoseksualne bohaterów, ich miłosne igraszki są przedstawiane bez ogródek. Jeśli dla kogoś taka tematyka jest trudna do zaakceptowania, powinien zrezygnować z lektury, gdyż trzon książki opiera się właśnie o męsko-męskie relacje (przeplatane kobiecymi wątkami). Seksualnym scenom niestety brakuje subtelności, tak istotnej w erotykach. Zamiast niej odnajdujemy brutalność, bliższą podrzędnej pornografii. A szkoda, bo sam pomysł na fabułę jest obiecujący.

Książkę można podzielić na dwie części – pierwszą, pełna tajemnic, niedopowiedzianych historii i pobudzającą wyobraźnię i drugą, burzącą zbudowany dotąd klimat i przenoszącą na ciemniejszą stronę. Do mniej więcej połowy fabuła praktycznie przykuwała mnie do książki i wciąż podsycała apetyt. Miałam ochotę czytać choćby i do rana, byle poznać dalszy ciąg historii. I wtedy nastąpił nagły zwrot akcji i – jak dla mnie – załamał się klimat. Spodziewałam się zupełnie innego biegu wydarzeń i poczułam rozgoryczenie. Kiedy postać, która prawie od pierwszych stron wciąż rośnie w siłę i zdaje się mierzyć potęgą z samym diabłem, nagle rozkleja się i opowiada ckliwą historię o miłości, z mrocznej powieści przenosimy się do opowiastki dla młodzieży. Nie mówię, że dalsza cześć jest słaba, raczej nie pasuje do pierwszej i granica między nimi jest zbyt wyraźna.

Na szczęście w miarę dalszego czytania, historia na powrót zaciekawia, choć klimat wcześniejszych rozdziałów rozpływa się bezpowrotnie. Całość zakańcza epilog, który z jednej strony pozostawia furtkę kontynuacji (którą zapowiada okładka swoim podtytułem „ daję ci wieczność – akt I”), a z drugiej jest zbyt przewrotny i zaskakujący.

Tym, co przede wszystkim zarzucam książce to zbyt słabe wyważenie niektórych scen i zwrotów akcji, historii czasami brakuje płynności, co wybija z czytelniczego rytmu. Mimo to książkę oceniam jako dobrą i ciekawą. Po kontynuację sięgnę z nadzieją, że odnajdę w niej utracony klimat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: