Fragment Opowieści Inbarati

„Piszecie? Próbowaliście coś napisać?” – o to pyta Was Inbarati w pierwszym numerze magazynu Pépinière. Dla wszystkich piszących, tych mniej lub bardziej doświadczonych, prezentujemy fragment jej poradnika.

„Nieważne co – wiersz czy opowiadania? Ba, nie jest nawet istotne czy publikujecie Wasze teksty gdziekolwiek, czy też chowacie je do szuflady. Faktem jest, że z jakiegoś powodu zaczęliście pisać. Zrodziła się w Was historia, pojawiła się myśl, idea, którą musieliście wypowiedzieć, wykrzyczeć, przelać na papier – nieważne jak to nazwiemy – musieliście ją po prostu wyrzucić z siebie. Inaczej dusiłaby Was i nie pozwalała normalnie funkcjonować. Mieliście tak kiedyś? Kilka osób pokiwa głową ze zrozumieniem, kilka z rozbawieniem, a kilkoro spośród Was spojrzy zdezorientowane na tytuł zastanawiając się, co u licha właśnie czyta. Nie, nie zwariowałam i nie, nie potrzebuję jeszcze leczenia, chociaż dziękuję za troskę. Po prostu, w pewnym momencie, kiedy Wasza historia albo wiersz są już gotowe, musicie coś z nimi zrobić. Najlepiej wtedy po prostu usiądźcie i spiszcie to, co do Was przyszło. Bez oceniania czy jest dobre czy złe. Bez cyzelowania każdego słowa, dopracowywania zdań i pięknych metafor. Na to przyjdzie czas później. To jest ta druga faza pisania. Ta trudniejsza. I chyba najbardziej znienawidzona przez wszystkich piszących. Faza dopieszczania tekstu, dostrzegania błędów i niedoskonałości. Faza, kiedy tak naprawdę pisanie przestaje być przyjemnością a zaczyna być mordęgą. Ale nie myślcie o tym, kiedy spisujecie pomysł, historię, wiersz. Skupcie się wtedy tylko na zapisywania tego, co macie w głowie. Na radości tworzenia, kreowania czegoś nowego i przekazywania innym naszego pomysłu. Dopiero kiedy skończycie spisywać przeczytajcie całość. I nie przestraszcie się. Wersja alfa tekstu jest zawsze toporna. Słowa wydają się jakieś takie niedobrane, metafory puste, bohaterowie głupi a fabuła zakręcona jak świński ogonek. Możecie nanieść już wtedy pierwsze poprawki. A potem odłóżcie tekst do szuflady na dzień. Dwa. Tydzień. I nie, nie palcie go, kiedy znowu po niego sięgniecie. Dostrzeżecie dużo więcej błędów, które teraz przyjdzie naprawiać. Zaczniecie zastanawiać się, dlaczego ja to napisałem i wątpić we własne możliwości. Ale wiecie co? To jest zupełnie normalne. Znam pisarzy, którzy już na drugi dzień od zakończenia pracy nad tekstem, z którego byli jeszcze dzień wcześniej dumni, widzą tylko jego brzydotę. Sama mam ambiwalentny stosunek do własnych tekstów – po spisaniu i dopieszczeniu przestają mnie interesować. A wierszy nie potrafię zmienić nawet jeżeli wiem, co jest z nimi nie tak. Bywa, jak mawia moja znajoma.

Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, aby nigdy się nie poddawać i nie
rezygnować z pomysłu. Albo go nie zapominać. Ilu spośród Was bezpowrotnie straciło pomysł, bo nie mogliście go zapisać? Zdarza mi się to częściej, niż chciałabym się do tego przyznać. Fragmenty opowiadań, wiersze, pomysły… Historie, które nigdy nie zostaną opowiedziane, bohaterowie, którym nie pozwoliłam się narodzić, wier-
sze zapomniane w wirze codziennego dnia, tylko dlatego, że nie miałam pod ręką papieru i długopisu. Albo przynajmniej telefonu. Dlatego, mam prośbę do Was – noście zawsze ze sobą coś do zapisywania, a przy łóżku miejcie jakiś notes i długopis. Jeśli macie jakieś wątpliwości, pomyślcie o tych wszystkich tekstach, które możecie napisać dzięki zachowanym fragmentom i pomysłom. Teraz to ma sens, prawda?

Z ciekawości zapytam Was o Wasze preferencje odnośnie zapisywania tekstu. Macie
jakieś ulubione techniki zapisu? Sama, co prawda, wolę pisać tradycyjnie – piórem na kartce i dopiero później przepisywać gotowy tekst na komputerze, ale znam ludzi, którzy zdecydowanie preferują pisanie w Wordzie. Ba znam poetkę, która pisze tylko niebieskim długopisem na kartkach w linie, bo, jak mawia, na tych w kratkę nie może się skupić i pisarza, który pisze opowiadania różnymi kolorami atramentu. A to dlatego, że to kolor atramentu pomaga mu się wprowadzić w odpowiedni nastrój. Ale nie jest ważne, czym kto pisze (chociaż mogliście odnieść takie wrażenie), liczy się to, że pisze, że ma odwagę tworzenia. Piszcie więc zawsze tak jak Wam wygodnie i nigdy nie dajcie sobie wmówić, że tylko pisząc jakimś konkretnym narzędziem – piórem, długopisem, na komputerze czy czarnym atramentem – uzyskacie najlepszy efekt. Owszem, jeżeli chcecie komuś podarować Wasz skończony tekst to ma znaczenie – wykaligrafowany kolorowym tuszem wiersz na ładnym papierze będzie doskonałym prezentem. Ale kiedy spisujecie go, to naprawdę czym go spiszecie, nie gra roli. Chociaż, osobiście wolę używać kolorowego atramentu do nanoszenia poprawek. Wyraźniej je widzę, a ponieważ za każdym razem stosuję rożne kolory, łatwo mogę stwierdzić, podczas której korekty je nanosiłam. A to, wierzcie mi, naprawdę ułatwia pracę.

Spytałam Was już o pisanie, o Wasze preferencje odnośnie spisywania tekstu a teraz zadam to, jakże niezręczne, pytanie – czytacie? Zapewne zastanawiacie się dlaczego niezręczne? Może nie na miejscu, w końcu mamy tu mówić o pisaniu a nie o przeczytanych książkach, ale niezręczne? No cóż, muszę Was zmartwić, pisanie własnych książek i czytanie cudzych książek są ze sobą nierozerwalnie połączone. Im więcej czytacie, tym macie bogatsze słownictwo, co jest dość oczywistą sprawą i niezwykle istotną w przypadku pisarza. Chociaż i tak, nie oszukujmy się, praca ze słowami jest jedną z najtrudniejszych jakie istnieją – słowa lubią się gmatwać, gubić swoje znaczenie, uciekać w najmniej odpowiednim momencie. Przyznajcie się, ile razy mając gotową scenę w głowie siadaliście przy biurku aby ją spisać i nagle okazywało się, że macie pustkę w głowie? Mnie spotyka to dość często, niestety. Łącznie z dzisiejszym dniem, kiedy zaczęłam pisać ten artykuł. Wracając jednak do czytania, wzbogacenie słownictwa to tylko jeden z jego bonusów. I to ten mniej ważny. Dlatego jeśli nie czytacie, a chcecie pisać – pora zacząć czytać.”

Chcecie więcej? Artykuły Inbarati znajdziecie w magazynie Pépinière.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: