Wywiad z Aleksandrą Polak

Aleksandra Polak – absolwentka koreanistyki na Uniwersytecie Warszawskim, zadebiutowała młodzieżową powieścią „Król Kier”, który rozpoczyna serię Circus Lumos. Z pochodzenia gdańszczanka, do dziś zakochana w tajemniczych uliczkach Gdańska, gdzie umieściła akcję swojej powieści. Dwudziestoczteroletnia miłośniczka podróży i fotografii, wierna czytelniczka książek młodzieżowych. Największą inspirację czerpie od Carlosa Zafona, a „Cień Wiatru” to pierwsza książka, dla której straciła serce.

Martyna Prandzioch: Kim na co dzień jest autorka „Króla Kier”?

Aleksandra Polak: Na co dzień jestem osobą energiczną, kreatywną, otwartą na ludzi i świat. Poza pisarstwem zajmuję się branżą redakcyjną i medialno-internetową, pasjonuję się fotografią i podróżowaniem. Moja miłość do zwiedzania nowych miejsc znalazła wyraz w wykształceniu – skończyłam koreanistykę na  Uniwersytecie Warszawskim i z zamiłowaniem wciąż powracam do tego kraju. Uwielbiam jego kulturę, muzykę i kuchnię, a w przyszłości chciałabym poznać również inne kraje azjatyckie. Mój dzień wygląda całkiem zwyczajnie. Wstaję, pracuję, szukam nowych wyzwań i inspirujących ludzi. Spotykam się z przyjaciółmi, odpoczywam i łapię każdy dzień, wyciskam z niego to, co najlepsze. Mogę powiedzieć, że na co dzień jestem zbilansowanym połączeniem optymistki i realistki.

M.P.: Niektórzy marzą o byciu pisarzem od dziecka, u innych decyduje zbieg okoliczności. Jak było w Pani przypadku?

A.P.: O pisarstwie marzyłam od dziecka, zawsze było ze mną i zawsze był to plan na życie, o którym w tyle głowy pamiętałam. Jako dziecko pisałam historie w zeszytach, zainspirowane bajkami, czy innymi książkami, które przeczytałam. Szybko przeszło to w wymyślanie własnych historii, jednak dopiero „Król Kier” był poważnym przedsięwzięciem fabularnym. Zawsze pisałam jednak historie mniej lub bardziej poważne, przeznaczone dla oczu rodziny i przyjaciół. Teraz moje grono odbiorców sporo się powiększyło i nie mogłabym być za to bardziej wdzięczna!

M.P.: Czy łatwo jest wydać swoją pierwszą powieść?

A.P.: Na to pytanie nie ma  uniwersalnej odpowiedzi, jest to sprawa indywidualna i uwarunkowana wieloma czynnikami. Jednej osobie przyjdzie to łatwo, ktoś inny może próbować trochę dłużej i jest to zupełnie naturalne. Najważniejszym przy próbach wydania pierwszej powieści jest nieustępliwość, wiara we własne siły i nie zrażanie się odmowami. Przede wszystkim trzeba wierzyć w powodzenie swojego przedsięwzięcia literackiego, bo kto uwierzy w ciebie, jeśli sam w siebie najpierw nie uwierzysz?

M.P.: Co Pani poczuła, kiedy po raz pierwszy wzięła do rąk egzemplarz swojej książki?

A.P.: Trudno opisać to uczucie. Oczywiście ogromne szczęście, dumę, a także niedowierzanie, że moje słowa i myśli znajdują się w księgarni. Poczułam też wielką motywację, by książki opatrzone moim nazwiskiem mnożyły się na półce.

M.P.: Pani książka zbiera skrajne recenzje. Grono entuzjastów „Króla Kier” ściera się z często powtarzanym sloganem, że „debiuty zawsze są niedoskonałe”. Na co, według Pani, powinni być gotowi młodzi pisarze, którzy publikują swoją pierwszą powieść?

A.P.: Powinni być gotowi odróżnić rzetelną krytykę i konstruktywną pomoc od wielu opinii, które ludzie często dość bezmyślnie wygłaszają w Internecie. Muszą też być gotowi na nieustanną pracę i rozwój, by kolejne książki zyskiwały coraz więcej czytelników. Muszą też wiedzieć, że nie każda książka jest odpowiednia dla każdego czytelnika i, tak jak w życiu, trudno jest dogodzić wszystkim. Należy pozostawać otwartym na naukę i szlifować swój indywidualny styl i warsztat.

M.P.: Cyrk kojarzy się z dzieciństwem, watą cukrową i klaunami. Czy dorosły człowiek może odnaleźć w nim choć odrobinę magii?

A.P.: Uważam, że tak, przy odrobinie wyobraźni. Dorosłym ludziom często jej brakuje, dlatego warto się zdystansować i pozwolić sobie na chwilę oderwania od poważnych spraw, chociażby właśnie przy książce.

(…)

M.P.: Jak wygląda Pani praca z książką? Od czego się zaczyna, ile trwa?

A.P.: Zaczyna się od pomysłu, naturalnie. Często chaotycznego, ale to on jest najważniejszy. Potem układam szczegółowy plan, tworzę bohaterów i wszelkie wątki. Powieść jednak lubi żyć własnym życiem i wiele rzeczy wychodzi ,,w praniu”. Łączę słowami punkty z planu, nadaję im objętość, trochę przymiotników, czasowników i ze szkieletu powstaje ciało. Potem najtrudniejsza część – edycja. Pisząc, wylewam z siebie słowa, ale potem trzeba je uporządkować i poprawić. Przyznaję się bez bicia, że wolę tworzyć niż sprawdzać! Praca z książką wymaga sporo pracy i w proces twórczy trzeba włożyć wielki wysiłek, ale efekt końcowy jest tego warty.

Cały wywiad znajdziesz w drugim numerze Magazynu Pépinière (dawniej: Piórko).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s