#recenzja | „Wielki ogarniacz życia” Pani Bukowa

„Wielki ogarniacz życia” wymaga wyjątkowej recenzji (choć nie wiem czy artykuł, który właśnie tworzę na miano recenzji zasłuży).

Zaczęło się od przypadkowej opinii na jednym z bookstagramów. Dowiedziałam się o istnieniu książki, która jest tak zabawna, że można śmiać się przy niej do rozpuku. Zaczęłam trochę szperać w odmętach Internetu i nabrałam wątpliwości – książka o tym, jak być nieporadnym życiowo ma mnie rozbawić? W zasadzie uważam się za przeciwieństwo Pani Bukowej, więc dlaczego ma śmieszyć mnie to, że ktoś nie ogarnia samego siebie?

Przy okazji kolejnej wizyty w Empiku nastawiłam się na duże książkowe zakupy. W zasadzie nie wiedziałam, co chcę kupić, więc chodziłam trochę bez celu między regałami, licząc na to, że coś mi wpadnie w ręce. Po głowie chodził mi „Ogarniacz”, ale jak na złość nigdzie go nie zauważyłam. W końcu znalazłam dwa inne tytuły i zadowolona z siebie ruszyłam do kasy. Miły pan kasjer, widząc mój skromny stosik (do książek dobrałam jeszcze jedno DVD) skierował mój wzrok na ich „świetną ofertę” – prześmiewczą książkę w rewelacyjnej cenie. Tak, to była Pani Bukowa, jakieś 20% taniej. Szlag trafił jakąkolwiek asertywność, zarezerwowaną dotąd na „kasowe promocje”. Wzięłam ją z wielką przyjemnością.

Zdecydowałam, że będzie to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w 2018 roku. Pochłonęłam ją w dwa dni i muszę przyznać, że się myliłam. To czy jestem przeciwieństwem Pani Bukowej czy nie, nie ma tu nic do rzeczy. Książka jest po prostu rewelacyjna. Anegdoty z jej życia są tak zabawne, że człowiek wręcz krztusi się ze śmiechu. Rysunki są wisienką na torcie. Mam nadzieję, że powstanie kiedyś druga część Pani Bukowej, bo jedynym minusem książki jest to, że tak szybko się kończy. W ponurej rzeczywistości takie książki dodają kolorytu, podnoszą na duchu, wpędzają w dobry nastrój.

Książka wylądowała na półce, ale nie na długo. Zdecydowałam, że trafi do mojej przyjaciółki, która znalazła się w niełatwym dla siebie momencie. Nie ważne, że książka nosiła już ślady użycia (to niewątpliwy minus – okładka szybko się niszczy), musiała trafić do kogoś, komu potrzebna jest bardziej niż mojej półce. I wiecie co? Faktycznie pomogła. I właśnie na tym polega magia tej książki – pozwala choć na chwilę zapomnieć o tym, co nas smuci i przenieść się do wyjątkowego świata pełnego wpadek i niedoskonałości, wypakowanego tak dużą dawką humoru, że śmiało mogłaby być lekiem sprzedawana na receptę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s