Czy czasu może być za mało?

Kilka lat temu czasu miałam dużo i marnowałam go na nicnierobienie. Przeglądałam bez końca Facebooka, grałam w gry na telefonie, oglądałam telewizję bez większego zaangażowania. Po prostu – robiłam cokolwiek, tylko po to, żeby zabić nudę. Ile bym dała za ten czas! Miałam tak mało obowiązków, wracałam z pracy, wystarczyło zrobić obiad, trochę posprzątać i reszta dnia była dla mnie i mojego męża (wtedy jeszcze chłopaka). Czas mijał, a ja stałam w miejscu. Nawet nie ciągnęło mnie do pisania. Trwałam w jakimś bezsensownym zawieszeniu dobrych kilka lat. Z czasem obowiązków przybywało, a ja nadal byłam mistrzynią marnowania czasu. Teraz po dawnej mnie nie ma już śladu.

I całe szczęście!

Trudno mi nawet wskazać moment, kiedy wszystko stanęło na głowie i zaczęłam upychać wszelkie możliwe zajęcia w każdej dostępnej sekundzie dnia. Mimo zmęczenia (moje Maleństwo ma niespełna pół roku) potrafię się z nim bawić, sprzątać, prowadzić profile (OMG! Naprawdę w liczbie mnogiej!) na portalach społecznościowych, składać i wydawać książki, pisać bloga, pisać kolejną książkę, czytać książki, pisać recenzje, spotykać się z rodziną i znajomymi, za chwilę wydawać magazyn i pisać do niego artykuły, wychodzić z psem i wysypiać się… I nadal doba trwa tylko 24 godziny! Nie wiem jak mi się to udaje, bo choć mąż mi pomaga, ma on na głowie swoją pracę i projekty po godzinach, swoje książki do czytania… A jednak to działa!

Ciągle wydaje mi się, że mam zbyt mało czasu, za dużo na głowie, mnóstwo zaległości, a jednak trzymam się terminów. A to uświadamia mnie w jednym – nie istnieje „zbyt mało czasu”. Każdy ma go tyle samo, a jednak jedni odnoszą sukcesy, inni nie. To nie jest wyłącznie kwestia szczęścia. Szczęście można mieć grając na loterii. Życie przede wszystkim opiera się na ciężkiej pracy, umiejętności dostosowywania się do zmieniającego się otoczenia, a także na zręcznym planowaniu drogi, prowadzącej do spełniania marzeń.

Moją głowę wypełnia jeszcze masa pomysłów, które chcę w końcu kiedyś wcielić w życie. I wiem, że aby to osiągnąć, muszę przede wszystkim zaufać swojej intuicji i nabrać pewności siebie. A cała reszta będzie się toczyć sama, napędzana moją nieustanną pracą.

Dlatego, drogi Czytelniku, zanim po raz kolejny zasiądziesz na kanapie, zmęczony po pracy i zniechęcony życiem, narzekając, że na nic nie masz czasu, wstań i sięgnij po marzenia. Banał? Nie dla mnie. Jak widać – to działa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s