#recencja | „Mój przyjaciel kot” Britt Collins

Jak wielu z nas codziennie mija w drodze do pracy lub spacerując po parku ludzi bezdomnych? Jak wielu z nas za każdym razem odwraca wzrok, udając, że Ci ludzie wcale nie żyją kilka metrów od nas?

Sięgając po książkę „Mój przyjaciel kot” spodziewałam się kolejnej lekkiej książki ze zwierzakiem w roli głównej. Tymczasem książka ofiarowała mi o wiele więcej.

Głównych bohaterem jest Michael – bezdomny, który od wielu lat wraz ze zmianą pór roku wędruje z Portland do Montany i z powrotem. Zmaga się on z alkoholizmem i depresją. W jego wędrownym stylu życia towarzyszą mu – również bezdomni – przyjaciele. Pewnego dnia wraz z jednym z nich odnajduje przestraszoną kotkę. Nadają jej imię Tabor i starają się zadbać o jej bezpieczeństwo.

W tym samym czasie inny mężczyzna – Ron, odchodzi od zmysłów z przerażenia, ponieważ po raz drugi zniknęła jego ukochana kotka.

„Mój przyjaciel kot” to opowieść prowadzona z dwóch biegunów – opowiada o miłości i więzi jaka rodzi się między bezdomnym a kotką oraz o tęsknocie, z którą próbuje radzić sobie właściciel zaginionej kotki. Książka otwiera oczy na problemy, z jakimi każdego dnia zmagają się tysiące osób, walczących o przeżycie na ulicy. Silnie także podkreśla problem niskiej liczby adopcji zwierząt, namawia do odwiedzania schronisk zamiast napędzania handlu zwierzętami.

To lektura, która spodoba się miłośnikom zwierząt oraz tym, którzy chcą dostrzec w tłumie tych „niewidzialnych”, zrozumieć ich i spojrzeć na świat ich oczami. To wartościowa książka o przyjaźni i stracie. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s