#recenzja |”Kiedy odszedłeś” Jojo Moyes

Lou Clark wiodła spokojne życie w angielskim miasteczku, spotkała mężczyznę – Willa, który odmienił jej życie i odszedł. Dla dziewczyny jego śmierć była ogromnym ciosem. Próbuje poradzić sobie z bólem i spełnieniem jego prośby.

„Nie myśl o mnie za często. Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj.”

Mieszka w Londynie. Ma mieszkanie z bezpośrednim wyjściem na dach, pracuje w irlandzkim pubie na lotnisku. Pewnej nocy, po zakończonej pracy, dopija butelkę wina, wspina się po schodach pożarowych na samą górę i z sercem przepełnionym żalem i złością wchodzi na gzyms. W ten sposób próbuje przekonać samą siebie, że żyje, że pokonuje swoje słabości. Właśnie wtedy słyszy czyjś głos, a jeden nieodpowiedni ruch sprawia, że traci równowagę.

Ulega wypadkowi, który zmusza ją do odbudowy kontaktu z najbliższymi i zmierzenia się ze wspomnieniami. Po powrocie do Londynu dołącza do grupy wsparcia, próbuje odnaleźć się w nowym związku, ale nie jest w stanie uwolnić się od przeszłości, ponieważ do jej drzwi puka córka Willa, o której istnienia ani on, ani ona nie mieli pojęcia.

„Kiedy odszedłeś” to lekka powieść obyczajowa czasem zabawna, czasem chwytająca za serce. To udana kontynuacja „Zanim się pojawiłeś”. Można się przy niej wzruszyć, na chwilę zapomnieć o rzeczywistości. Rozbudowane kreacje postaci dodają powieści autentyczności, pozwalają czytelnikowi utożsamić się z bohaterami.

Jeśli ktoś szuka przyjemnej lektury na jesienny wieczór – „Kiedy odszedłeś” będzie dobrym wyborem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s