Przyszłość blogerów książkowych

„Lubię czytać. Mam sporo wolnego czasu, więc wypełniam go po brzegi książkami. Lubię rozmawiać o książkach, pisać opinie. Więc może… założę bloga o książkach?”

Tylko czy prowadzenie bloga o książkach ma sens? Czy ktoś będzie na niego zaglądał, czytał recenzje, komentował wpisy?

Postęp technologiczny, rozwój mediów społecznościowych i życie w pędzie przyczyniają się do upadku wielu blogów o tematyce książkowej. Coraz częściej czytelnicy nie mają czasu zaglądać na blogi, szukać na nich inspiracji czy opinii o konkretnych książkach. Dla młodych ważne są przekazy obrazkowe oraz krótkie, ale konkretne przekazy słowne. Czy ma jeszcze znaczenie opis książki lub bohaterów? A szczegółowa analiza formy? W wielu przypadkach nie. Dlaczego? Jeśli czytelnik od książki oczekuje tylko rozrywki na kilka wieczorów, wartkiej akcji lub bohaterów, z którymi może się utożsamić, nie ma ochoty zastanawiać się nad głębią danego tytułu. Książka ma być ciekawa, ma wciągać i ma sprawić, że czas z nią spędzony nie będzie zmarnowany.

Z drugiej strony mamy osoby dorosłe, często już w średnim wieku, które polegają wyłącznie na rzetelnych recenzjach, rozkładających książki na czynniki pierwsze i zawierających szczerą opinię. Takie osoby nie wchodzą na przypadkowe blogi, mają swoich faworytów lub szukają recenzji na dużych serwisach książkowych. Dla nich nowe blogi są nieatrakcyjne, nie mają do nich zaufania lub odpycha ich brak doświadczenia i profesjonalizmu. Dotarcie do takich osób jest trudne, ponieważ stawiają poprzeczkę wysoko.

Pomiędzy tymi dwiema grupami są jeszcze osoby, które lubią czytać blogi z recenzjami i nie mają tak radykalnych poglądów jak opisana wyżej druga grupa. Jednak takie osoby najtrudniej przy sobie zatrzymać, ze względu na dużą konkurencję. Blog musi się czymś wyróżniać, inaczej będzie odwiedzany wyłącznie przez przypadek. A to właśnie stali czytelnicy sprawiają, że blog nabiera życia.

Początkujący bloger powinien mieć świadomość, że nie będzie miał łatwego startu – poświęci sporo czasu na dostosowanie wyglądu bloga, będzie pisał, robił zdjęcia i być może przez parę miesięcy nie doczeka się komentarza, a licznik jego odwiedzin będzie bardzo powoli rejestrował kolejnych odwiedzających. Wspomagając się mediami społecznościowymi, można ten proces odrobinę przyspieszyć, należy jednak pamiętać, że obecnie nawet najbardziej poczytne blogi rejestrują spadki aktywności, które nie są spowodowane przyrostem książkowych blogów, a właśnie popularnością mediów społecznościowych.

Zdecydowana większość aktywnych użytkowników Internetu posiada konto na portalu Facebook. Spora część tych osób ma również konto na Instagramie. Na każdym z tych portali osoby te obserwują swoich znajomych oraz profile, które są zbieżne z ich zainteresowaniami. Każdego dnia te osoby są bombardowane przez zdjęcia przyjaciół, nowości na obserwowanych stronach, niezliczone reklamy. Przebrnięcie przez ten tygiel informacyjny zajmuje czas. Osoby ćwiczą kciuki, przewijając portale, w poszukiwaniu czegoś, co przykuje ich uwagę. Starsze informacje wypierane są przez nowsze i okazuje się, że dobra jest zbyt krótka by rozszerzyć pole poszukiwać o inne strony. Ludziom zaczyna brakować czasu.

Dlatego blogerzy starają się być wszędzie, z każdej strony pozyskiwać obserwatorów, by przeżyć, by nie zaginąć w tłumie, by nadążyć za pędem codzienności. A gdzie czas na normalne życie? Na czytanie książek? Na odpoczynek? Niektórzy ulegają trendom i spłycają przekazy, inni rezygnują z prywatnego czasu i praktycznie stapiają się z blogiem i mediami społecznościowymi, jeszcze inni poddają się i zamykają blogi, niektórzy nawet zaczynają recenzować nieprzeczytane książki, by nie zostać w tyle. A tylko garstka dalej robi swoje. W swoim tempie i na swoich zasadach. I właśnie te osoby, polegając na swoim uporze i autentyczności odnoszą w końcu sukces. Najczęściej to doświadczeni blogerzy, siedzący w branży od wielu lat.

Czy zatem warto próbować? Poświęcać czas na coś, co może nie przynieść żadnych rezultatów? Tak, pod warunkiem, że dla obserwujących nie stracimy zdrowego rozsądku. Że pasja pozostanie pasją, a nie przykrym obowiązkiem. Że nie damy się wciągnąć w nieczyste zagrania, nie będziemy próbować odnieść sukcesu na czyiś potknięciach.

Blogując, posiadając tematyczne profile na portalach społecznościowych, można poznać wiele fantastycznych osób. Można ich postrzegać jako konkurentów, ale tak naprawdę w grupie siła. Wspierając się, promując się wzajemnie i razem dbając o pewne standardy, blogi mają szansę przetrwać.

Jedna odpowiedź na “Przyszłość blogerów książkowych

  1. Zgadzam się z Tobą, jak dla mnie ciągle warto pisać na blogu z pasją i zaangażowanie a nie z obowiązku 😊

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s