Jak radzić sobie z krytyką

Napisanie recenzji, książki, streszczenia, zrobienie zdjęcia, grafiki czy nagranie filmu na YT wymaga czasu i zaangażowania. Trudno się zatem dziwić, że autorom tak mocno zależy, by spotkały się one z pozytywnym odbiorem. Dobre słowa motywują, niejednokrotnie utwierdzają twórcę, że to, co robi, ma sens. Tymczasem nie można dogodzić każdemu. Autor, udostępniając jakikolwiek materiał publicznie, poddaje się ocenie. Im szersze jest grono odbiorców, tym większa szansa, że znajdzie się ktoś, komu publikacja nie będzie się podobała i że swoją opinię wyrazi publicznie.

Część negatywnych opinii, wbrew pozorom, wcale nie jest pisana złośliwie. Zarówno twórcom jak i odbiorcom zależy na jakości. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że w przypadku niezadowolenia z danego materiału, ktoś zwróci uwagę na niedociągnięcia. Tak naprawdę każdy z nas codziennie styka się z rzeczami, które – naszym zdaniem – powinny być wykonane inaczej. Niektórzy zachowują to dla siebie, inni mówią o tym głośno. Różnimy się od siebie, więc takie sytuacje są czymś zupełnie naturalnym.

I o ile komentowanie otaczającej nas rzeczywistości nie sprawia nam większych problemów, o tyle krytyka zaadresowana do nas samych czasem bywa trudna do zaakceptowania. Wiele osób (powiedziałabym nawet, że stanowczo zbyt wiele) odbiera jakiekolwiek zwrócenie uwagi jak policzek, osobisty atak, przejaw hejtu, nie zastanawiając się nawet nad tym, jakimi powódkami kierował się komentujący. Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że nasz odbiorca ma prawo mieć inne zdanie i o nim napisać. Nie każdy będzie się bawił w subtelności i wplatał negatywną opinię pomiędzy słowa uznania. Dlatego zamiast reagować bardzo emocjonalnie, należy na chłodno przeanalizować, co autor komentarza mógł mieć na myśli. Oczywiście – twórca ma prawo bronić swojego dzieła i upierać się przy swoim punkcie widzenia, ale musi liczyć się z tym, że jego rozmówca również może nie chcieć zmienić zdania. I zamiast wdawać się w niepotrzebne kłótnie, które w skrajnych przypadkach przestają być kulturalne, warto po prostu zaakceptować taki stan rzeczy.

Nie należy jednak zapominać, że twórca, niezależnie od swojej dziedziny, ciągle się uczy. A – jak wiadomo – najlepiej uczyć się na błędach. Warto więc wykorzystywać negatywne opinie by usiąść jeszcze raz nad swoim dziełem i zastanowić się, czy jest coś, co można zrobić inaczej. Jak wszędzie, tak i tutaj, nie należy popadać w skrajności i przyjmować postawy życiowego nieudacznika. Jeśli już autor przyzna się do błędu, zauważy niedociągnięcia i uświadomi sobie, że do danego tematu mógł podejść zupełnie inaczej, nie oznacza to, że brak mu talentu i powinien porzucić swoją pasję. Wręcz przeciwnie – powinno go to motywować do dalszej walki i samodoskonalenia.

Niestety Internet ugina się od komentarzy pisanych przez osoby, które swoim niezadowoleniem próbują podbudować własną samoocenę. Albo – co ostatnio staje się coraz popularniejsze – podbić w ten sposób swoje statystyki w social media. Takich osób nie obchodzą uczucia autora dzieła, nie kierują się chęcią pomocy, ale czerpią radość z możliwości wskazania komuś błędu. Są jak sępy latające nad równiną w poszukiwaniu potencjalnych ofiar, tylko czekają by zaatakować. Osoby wrażliwe, które nie tylko są emocjonalnie związane ze swoją twórczością, ale też bardzo osobiście traktują wszelkie uwagi, mogą przez takie osoby się wypalić i ostatecznie się poddać. Jeśli ktoś nie ma doświadczenia z obcowaniem z hejterami lub dopiero zaczyna swoją przygodę z publikacjami, tym bardziej powinien z dystansem i na chłodno podchodzić do krytyki. Tylko w ten sposób z jednej strony jest w stanie wyciągać wnioski z własnych błędów, z drugiej nie karmiąc internetowych hien.

Aby przetrwać w Internecie trzeba mieć przede wszystkim dystans – do siebie, swojej twórczości i wirtualnych znajomych, trzeba trzymać emocje na wodzy i po prostu robić swoje. Nawet jeśli wejdzie się w ślepą uliczkę, trzeba unieść głowę, zawrócić i szukać innej drogi do spełnienia swoich marzeń. Nawet ostra krytyka nie musi być przeszkodą, każdą negatywną sytuację można przekuć w coś pozytywnego. Wystarczy uwierzyć w siebie, jednocześnie nie popadając w samozachwyt. Umiar jest dobrym przewodnikiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s