#recenzja | „Zaskocz mnie” – Małgorzata Falkowska, Daria Skiba

Historię przedstawioną w „Zaskocz mnie” poznajemy z dwóch perspektyw: Antka, który właśnie rozpoczął staż we wrocławskim wydawnictwie w dziale PR oraz Jagody, chłopczycy, która żyje po swojemu, trenując parkour. Oboje różnią się praktycznie we wszystkim, kiedy jednak ich losy się krzyżują, okazuje się, że jednak wiele ich łączy.

Antek przeprowadził się do Wrocławia razem ze swoją dziewczyną Karoliną, rozpuszczoną do granic możliwości jedynaczką, która skupia się wyłącznie na sobie i swoich potrzebach. Swojego chłopaka traktuje jak popychadło, żartuje z niego i nawet nie ukrywa tego, że nie obchodzą jej jego sukcesy i aspiracje. To typowa paniusia, którą nienawidzi się od pierwszych stron. Niestety w książce jej złe cechy są tak mocno uwydatnione, że wraz z nią odczuwa się niechęć do Antka, który nie tylko wydaje się zwykłym pantoflarzem, ale kimś wyjątkowo głupim. Jego naiwności nie da się zrzucić na kanwy ślepej miłości. Mimo że jego wątek się rozwija, jego postać nie ewaluuje, do samego końca pozostaje naiwnym i infantylnym chłopcem.

Jagoda to z kolei wolny ptak. Nie w głowie jej związki i stateczne życie. Robi to, co lubi, nie zastanawia się nad tym, czy jej słowa mogą kogoś ranić – mówi to, co myśli, żyje tu i teraz. Otoczona bandą przyjaciół skupia się na starcie w europejskich zawodach w parkurze, które mają odbyć się w Paryżu. Jej relacje z matką są toksyczne, ona sama z ledwością radzi sobie z trudną sytuacją rodzinną, pozwala, by jej problemy miały wpływ na jej życie towarzyskie.

Każda drugoplanowa postać jest równie irytująca, dodatkowo pozbawiona historii i charakteru. Zachowania bohaterów są zupełnie wycięte z kontekstu, wiele wątków nie zostaje nawet wyjaśnionych. Historie przeplatają się przypadkowo.

Sama fabuła jest ciekawa, niestety kreacje bohaterów pozostawiają niedosyt. Sam wątek parkouru został wprowadzony bardzo szczegółowo. Widać, że autorki poświęciły sporo czasu na przygotowanie się do tematu.

Mimo że starałam się do książki podejść z dużym dystansem i po prostu „dać się porwać fabule”, toporni bohaterowie uniemożliwiali mi czerpanie przyjemności z lektury. A szkoda. Bo to mogła być historia w stylu wielkich amerykańskich produkcji filmowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: