#recenzja | „Kasztanowy ludzik” – Soren Sveistrup

Nie da się dorastać bez robienia kasztanowych ludzików i zwierzątek. Prędzej czy później, w domu, przedszkolu czy szkole ktoś wpadnie na pomysł, by przynieść worek kasztanów, zapałki, wykałaczki czy inne patyczki i wspólnie stworzyć kasztanowe zoo. Kasztanowy ludzik to jeden z symboli dzieciństwa, beztroski, zabawy, motyw do którego wraca się z sentymentem.

Jednak nie każde dziecko może pochwalić się szczęśliwym dzieciństwem. To, co dla jednych było latami beztroski, dla innych jest koszmarem. „Kasztanowy ludzik” Soren Sveistrup to książka, która z pozoru jest zwykłym kryminałem: ktoś morduje kobiety, pozostawiając na miejscach zbrodni kasztanowego ludzika, para policjantów próbuje odszukać psychopatę i odkryć motywy jego działania. Ale to nie opisy zbrodni wstrząsają czytelnikiem, wraz z rozwojem fabuły na pierwszy plan wychodzi inny problem: wykorzystywanie seksualne i przemoc wobec dzieci.

Autor bardzo dokładnie, a jednocześnie z wyczuciem opisuje tragedie jakie spotykają dzieci. Opowiada o historiach, które dzieją się każdego dnia, w wielu rodzinach. Pokazuje, jak dzieci cierpią w ciszy, zamknięte w czterech ścianach i skazane na ból przez osoby, które powinny ich chronić. Często nie zdajemy sobie sprawy jak blisko nas rozgrywają się takie dramaty – w najgorszej sytuacji są dzieci z pozornie dobrych rodzin, w których nie ma żadnych zewnętrznych przesłanek, by podejrzewać jak wielki dramat rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami.

Czy psychopata, który terroryzuje ulice Kopenhagi to w rzeczywistości samarytanin, ratujący dzieci przed ich oprawcami? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, musicie sami poszukać jej na kartach powieści. To nie jest prosta w odbiorze historia, nie ma w niej rzeczy oczywistych i dróg na skróty. Osobiście mam kilka zastrzeżeń co do opisu samego śledztwa (nie da się w kilka chwil zhakować MacBooka, no po prostu się nie da!), ale to tylko moje czepialstwo. Sama książka, opisana w niej historia, jesienny, mroczny klimat i pozornie niepołączone z sobą wątki tworzą naprawdę fantastyczną całość.

Zawarte w powieści opisy, niezależnie od tego czy dotyczą zmasakrowanego ciała ofiary czy przyprószonej śniegiem wyspy Mon są lekkie, prowadzą wyobraźnię czytelnika we właściwym kierunku i nie pozostawiają uczucia niedosytu. Dialogi są ciekawe, postacie barwne i obarczone przeszłością. Autor wykonał kawał dobrej roboty. Zdecydowanie polecam ten tytuł nawet tym, którzy nie lubią kryminałów. Warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: