Nancy (Lotaryngia, Francja) lipiec 2011 – część druga

Czego najszybciej nauczyłam się od Francuzów? Uśmiechać się do wszystkich i radośnie mówić „bon jour”, „bonne journée” i „au revoir”. Dlaczego? Bo każdy tak robił. Kiedy rankiem wychodziliśmy z akademika, czasem spotykaliśmy przed wejściem stadko sprzątaczek, robiących sobie przerwę na papierosa. Na nasz widok rozstępowały się i ćwierkały (nie „mówiły”, nie „burczały”, nie „mamrotały podCzytaj dalej „Nancy (Lotaryngia, Francja) lipiec 2011 – część druga”

Nancy (Lotaryngia, Francja) lipiec 2011 – część pierwsza

Kiedy otwarłam oczy, zobaczyłam pola słoneczników. Ogromne połacie żółtych kwiatów w świetle porannego słońca. Bolało mnie wszystko. Całą noc spędziłam na fotelu od przejścia, walcząc z niespokojnym snem obok nieznajomej dziewczyny, której głowa opadała na moje ramię. Dopiero nad ranem, w Sztrasburgu część osób zmieniła autokar. Dziewczyna spotkała swoją znajomą i się przesiadła, a jaCzytaj dalej „Nancy (Lotaryngia, Francja) lipiec 2011 – część pierwsza”

#recenzja |„Psiego najlepszego” Bruce W. Cameron

Szczególnie w okresie przedświątecznym tak często przypomina się o tym, że pies to nie zabawka, że decyzja o przygarnięciu go pod swój dach powinna być wynikiem rozwagi, a nie zachcianki czy impulsu. Długo można też wymieniać, z iloma obowiązkami wiąże się posiadanie czworonoga, ile kosztuje utrzymanie go w zdrowiu i dobrej kondycji. Czasami pies wymagaCzytaj dalej „#recenzja |„Psiego najlepszego” Bruce W. Cameron”